Aloe Vera
germanenglishfranceNetherlandsрусскийpolski
  • Alergie

    Olaf Sch.

    W połowie roku 2001 mój bokser miał, jak okazało się po długich badaniach, dolegliwość immunologiczną w przewodzie pokarmowym, która objawiała się tym, że pies miał ciągle rzadki, a nawet wodnisty stolec zawierający niewielkie ilości krwi. Ta dolegliwość immunologiczna była spowodowana alergią na białko, jak się okazało po miesiącach podawania psu suchej karmy.

    Leczenie składało się z tabletek i czopków, które miały silne działanie farmaceutyczne. Ponadto musiałem zmienić karmę: pies miał specjalną dietę rozdzielną ze ścisłym unikaniem określonego białka zwierzęcego..

    W połowie roku 2003 zwróciłem uwagę na żel Aloe Vera i po dokładnym zapoznaniu się z literaturą postanowiłem zastosować go u swojego psa. Od tej pory dostawał porcję 30 ml żelu Aloe Vera, najpierw trzy razy dziennie, po paru miesiącach dwa razy dziennie.

    Jednocześnie całkowicie odstawiłem wszystkie leki, którymi leczono jego chorobę. Rezultaty były zaskakujące. Po paru dniach stolec był znowu całkowicie normalny i twardy. Ponieważ w międzyczasie urodziła nam się córeczka, ciężko było też utrzymywać całkowitą dietę rozdzielną…

    Mimo to zauważyłem, że nawet duże ilości „podkradzionego” pożywienia z białkiem zwierzęcym nie wywoływały już żadnej reakcji alergicznej i nie miały wpływu na twardość stolca, który nigdy już nie zawierał krwi. Tym samym nie tylko wyraźnie polepszyło się samopoczucie mojego boksera, lecz również finansowe obciążenie drogimi lekami jest znacznie mniejsze.

    Bielefeld, 10. listopad 2003 do góry
  • Zmiany zwyrodnieniowe stawów (artroza)

    Tanja G.

    Mamy psa o imieniu Niko, 9-letniego boksera. Bardzo lubi biegać za piłkami i patykami.

    Niestety często zdarzało się, że podczas zabawy zaczynał skowyczeć i nie mógł już obciążać jednej łapy. Po kilku minutach było wprawdzie wszystko w porządku, jednak martwiliśmy się.

    Nasz weterynarz podejrzewał początek zwyrodnienia stawów. Również sierść psa była matowa oraz usmarowana i trochę tłusta w dotyku.

    Po około pół roku regularnego dodawania żelu Aloe Vera (50 ml rano do karmy) pies nie daje oznak bólu. Nie ciągnie już za sobą lewej tylnej łapy i nie skowyczy z bólu. Jego sierść ma piękny połysk i pies stał się znacznie sprawniejszy. Codziennie cieszymy się, widząc wesołego, zdrowego i rozbrykanego psa.

    Do tego dochodzi fakt, że ciężko jest kupić dobrą karmę dla psa, która zawiera mniej niż 23% surowych protein i co najmniej 15% mięsa (tak doradzano mi w przychodni weterynaryjnej). Z tego powodu według mnie tym lepiej, że znalazłam dla psa dobre, naturalne uzupełnienie jego karmy.

    Grudzień 2003 do góry
  • Wysypka skórna / egzema

    Frank N.

    Moje doświadczenie ze stosowania aloesu u zwierząt!

    Mamy 12-letniego setera irlandzkiego. Miał niedawno egzemę skórną, która była duża i otwarta (jako rana).

    Dzięki zastosowaniu sprayu Aloe Vera z ziołowymi esencjami rozdrapana rana zasklepiła się następnego dnia i zagoiła się w ciągu 4 dni.

    do góry
  • Bernhard L.

    Stosowanie u owczarka

    Doświadczenia ze sprayem Aloe Vera z esencjami ziołowymi

    W przypadku sprayu Aloe Vera zgodnie z informacjami producenta mamy do czynienia ze sprayem do pielęgnacji skóry zawierającym 83 procent aloesu i naturalne esencje ziołowe. Stosujemy spray aloesowy na swędzenie i wysypkę skórną na brzuchu naszego owczarka. Wysypka i związane z tym regularne drapanie się po raz pierwszy pojawiły się latem 2003. Już w krótkim czasie po zastosowaniu widać było, że pies czuje mniej swędzenia a także mniej się drapał. Po kilku zastosowaniach wysypka skórna zniknęła prawie całkowicie.

    do góry
  • Alergia na kurz domowy

    Heike W.

    Szanowni Państwo,

    chciałabym opowiedzieć o swoich doświadczeniach ze stosowania żelu Aloe Vera u zwierząt.

    Posiadam mieszańca owczarka z bernardynem, który ma już 11 lat i od małego ma alergię na kurz domowy. Do tej pory nie było tak tragicznie, jednak wraz z wiekiem coraz bardziej się drapał i gryzł. Doszło już do tego, że nieładnie pachniał i miał duże łyse plamy na ciele. Zdaniem weterynarzy pomóc mógł już tylko kortyzon i antybiotyki.

    Przypadkowo poznałam aloes. Już po tygodniu można było zauważyć poprawę. Pies mniej się drapał i czuł się wyraźnie lepiej. Chciał też, żebyśmy rzucali mu piłeczkę.

    Po tym doświadczeniu sama zaczęłam pić aloes i cóż mogłabym powiedzieć: od 12 lat miałam uczulenie na słońce. Po 4 tygodniach przyjmowania żelu Aloe Vera wybrałam się na urlop. Wszystko było perfekcyjne. Przede wszystkim nie miałam już uczulenia na słońce.

    Mogę radzić każdemu (każdej istocie żywej), aby nawet bez naglących problemów profilaktycznie zażywać żel Aloe Vera.

    Hirschberg, 27.11.03 do góry
  • Osłabienie odporności

    Familie H.

    Aloe Vera dla naszego psa? Czy miłość do zwierząt nie zaszła za daleko? My również zadawaliśmy sobie te pytania.

    Nasz „Robin” (Mały Münsterländer) nie miał najszczęśliwszego startu w życiu. W wieku 4 miesięcy poznał klinikę weterynaryjną, gdzie założono mu aparat na zęby. W przeciwnym razie swoimi kłami raniłby sobie górną szczękę. Później musiał przejść operację żołądka, ponieważ nasz mały „żarłok” niestety połknął mały drut i pestkę brzoskwini…

    W swoim krótkim dotychczasowym życiu, ok. 7 miesięcy, przeżył już bardzo wiele. Dlatego było nam przykro, że łapał infekcje w krótkich odstępach czasu (ok. 6 tygodni). Często miał wysoką gorączkę i musiał dostawać Novalgin i antybiotyki. Nasz weterynarz uważał, że mamy psa bardzo podatnego na choroby. Później zaczęliśmy podawać mu codziennie rano Aloe Vera jako dodatek do karmy. Po trzech miesiącach zadzwonił nasz weterynarz i spytał ostrożnie o naszego psa. Mogliśmy z uśmiechem odpowiedzieć mu, że pies czuje się dobrze. Po kolejnych 4 miesiącach miał mały nawrót. Jednak od tej pory

    znów jest w doskonałej formie. W międzyczasie Robin ma 2 ¼ roku i jest zdrowym towarzyszem zabaw całej rodziny. Liczne naturalne substancje czynne aloesu pomogły mu wzmocnić wszystkie siły obronne. Również jest znów bardziej błyszcząca. Dlatego nasza odpowiedź brzmi: aloes dla zwierząt? Oczywiście!!!

    Grudzień 2003 do góry
  • Problemy żołądkowe

    Guido B. & Gisela W.M.

    Relacja z doświadczenia z żelem Aloe vera u dużego pudla

    Nasz pudel Timo ma 11 lat. Od szczeniaka miał problemy z żołądkiem, hodowca źle go karmił, dlatego na dworze zjadał kamienie i odłamki. Z tego powodu musiał mieć usuniętą dużą część żołądka. W rezultacie miał przez wiele lat problemy żołądkowe z wymiotami. W trakcie naszego szkolenia na specjalistów leczących zwierzęta metodami niekonwencjonalnymi, mieliśmy możliwość nauczyć się, jak złagodzić jego problemy żołądkowe. Przeprowadzaliśmy akupunkturę co około 2-3 miesiące, która na pewien czas uwolniła go od tych problemów. Od 6 miesięcy do jego karmy dodajemy żel Aloe Vera, od tego czasu ani razu nie wymiotował i widać także wiele innych świetnych zmian na lepsze, jego sierść stała się bardziej lśniąca i ma bardziej intensywny kolor, poza tym jego ogólne samopoczucie wyraźnie się poprawiło i widać mniej oznak starzenia się.

    Ogólnie jest bardziej aktywny i zadowolony. W międzyczasie coraz więcej pozytywnych doświadczeń ze stosowania aloesu w naszej praktyce leczniczej daje zadziwiające rezultaty! Również przy zastosowaniu zewnętrznym mogliśmy w naszym gabinecie osiągnąć bardzo dobre efekty, np. przy zaczerwieniu skóry, źle gojących się ranach, łuszczeniu się skóry itd. Jesteśmy wdzięczni, że możemy stosować żel Aloe Vera z miodem podczas naszych terapii, ponieważ zwierzęta bardzo dobrze to przyjmują i jest to naturalne uzupełnienie ich pokarmu.

    do góry
  • Roztocza

    Resi P

    Doświadczenie ze sprayem Aloe Vera z esencjami ziołowymi

    Od dwóch lat jest u nas suczka rasy podenco. Gdy trafiła do nas z Teneryfy, była dosyć zaniedbana i miała wiele zranień. Okazywaliśmy jej dużo miłości i cierpliwości, dzięki czemu pozbyła się strachu przed ludźmi. Ponieważ żyjemy w bardzo wiejskiej okolicy, mamy często okazję, aby spacerować z naszą Wassi przez pola i łąki. Niestety na podbrzuszu ciągle zagnieżdżały się roztocza żyjące w trawie (swędziki jesienne).

    Przepisane przez weterynarza środki przynosiły tylko chwilową poprawę. Przez przypadek dowiedzieliśmy się o leczniczej sile aloesu tzn. sprayu aloesowego. Już po krótkim czasie trwania kuracji tym sprayem, można było zauważyć efekt leczniczy w miejscach zapalnych na podbrzuszu naszej suczki. Sądzimy nawet, że dzięki regularnemu stosowaniu sprayu suczka jest już odporna na te roztocza. Mogliśmy całkowicie zrezygnować ze środka „Autan” przepisanego przez weterynarza.

    do góry
  • Grzybica

    Brigitte

    Nasz półtoraroczny owczarek miał grzybicę, która zaatakowała jego przednie i tylne łapy. Leczenie tabletkami i maściami nie przynosiło skutku. Po 3 tygodniach zaczęliśmy podawać psu dziennie 50-80 ml żelu Aloe Vera. Rano i wieczorem spryskiwałam jego łapy sprayem Aloe Vera. Po około 10 dniach grzybica zniknęła.

    do góry
  • Problemy z trawieniem

    Sandra und Thorsten P.

    Nasz pies Akim miał rok temu usunięte gruczoły odbytu z powodu chronicznego zapalenia. Ponieważ doszło już do zrastania do mięśnia zwieracza, rany były odpowiednio duże. Natychmiast po operacji spryskiwaliśmy rany dwa razy dziennie sprayem Aloe Vera. Kiedy dwa dni po operacji musieliśmy iść do kontroli do weterynarza, rany były zupełnie bez podrażnień i suche, dlatego mogliśmy zrezygnować z dodatkowego podawania antybiotyków. Po 10 dniach zdjęto szwy i nakładaliśmy raz dziennie krem z żelem aloesowym. Teraz praktycznie nie widać blizn.

    do góry
  • Osłabienie ze starości

    Andreas & Therese K.

    Nasza kotka Cindy ma 15 lat i od około 3 tygodni dostaje codziennie 10 ml żelu Aloe Vera! Dlaczego? Cindy cierpiała na osłabienie ze starości, była wychudzona, spała prawie przez cały czas i prawie nic nie jadła. Poszliśmy do weterynarza i dał jej środek homeopatyczny! (pewnego rodzaju kuracja). To jej pomogło, jesteśmy tego pewni. Ale był to także bardzo drogi środek i postanowiliśmy dawać jej codziennie sok Aloe Vera strzykawką prosto do pyszczka. Minęły już trzy tygodnie i nasza kotka niesamowicie się zmieniła. Więcej je, przybrała na wadze, znowu ma lśniącą sierść a nawet broni swoje terytorium (ogród) tak jak kiedyś, przegania inne koty, znowu poluje i wychodzi na dłuższe spacery. Znów robi rzeczy, których już nie robiła lub które stały się już dla niej obojętne. Mamy wrażenie, jakby nasza kotka odmłodniała. To wszystko zawdzięcza aloesowi, jesteśmy tego pewni, nawet jeśli wcale nie lubi tego soku. Otrzymuje swoją porcję raz dziennie i mimo wszystko przyzwyczaiła się do tego. Jesteśmy przekonani, że dzięki Aloe Vera nasz kot może dożyć późnej starości.

    12.06.2003 do góry
  • Ogólne samopoczucie

    Angelika D.

      1. Królik miniaturowy „Dasy“

    1. Latem 2002 musiałam iść z moją Dasy do weterynarza, ponieważ nie chciała już jeść. Mimo że miała już 10 lat, nie wierzyłam, że jest słaba ze starości. Weterynarz stwierdził, że musi usunąć jednego zęba, ponieważ się chwiał i jednego zęba skrócić, ponieważ wrósł w policzek. Królik stał się już członkiem rodziny i nie chcieliśmy go stracić. Nie miała nigdy wcześniej problemów z zębami, dlatego chcieliśmy jej pomóc. Dostała zastrzyk z narkozą i mogłam trzymać ją na rękach tak długo, aż zasnęła. Po południu mogliśmy ją odebrać. Musieliśmy wrócić do weterynarza po dwóch dniach, ponieważ królik miał stan zapalny w całym pyszczku. Weterynarz zmartwił się i powiedział: „Czasami utrzymywanie przy życiu starego zwierzęcia to niewłaściwa miłość do zwierząt”. Byliśmy bardzo smutni, ale nikt nie chciał jej stracić. Ponieważ żel Aloe Vera osobiście już bardzo mi pomógł, wiedziałam, że pomoże również mojej Dasy. Dostawała rano i wieczorem 1-2 ml żelu Aloe Vera strzykawką do kącika pyszczka. Ze smakiem oblizywała pyszczek z żelu. Dwa dni później weterynarz był wyraźnie zszokowany i zaskoczony. Zapalenie zniknęło całkowicie i Dasy znowu świetnie się czuła. Powiedziałam weterynarzowi, co zrobiłam, a on tylko zbył to uśmiechem.
    2. 2. Rybki ozdobne

    3. Mamy 50-litrowe akwarium z rybkami ozdobnymi. Mój syn przyniósł mi latem 2003 dwie nowe rybki, które właściwie są bardzo wytrzymałe. Po 2 tygodniach oczy jednej z rybek stały się grube, wytrzeszczone, a po paru dniach całkowicie zmętniały. Po około 3 tygodniach rybka zdechła. Znajomy powiedział mi, że to robak atakuje rybki, które tracą wzrok i zdychają. Gdy kolejna rybka miała duże, mętne oczy, wystraszyłam się. Ponieważ miałam już bardzo wiele doświadczeń z Aloe Vera, pomyślałam, że to nie zaszkodzi. A więc zdjęłam pokrywę akwarium i wlałam Aloe Vera. Woda nieco zmętniała, ponieważ bardzo szczodrze wlewałam aloes. Nie wiedziałam przecież, jak mam go dozować w akwarium. Po dwóch dniach zauważyłam, że z rybkami było dobrze i były bardzo ruchliwe. Do dzisiaj żadnej rybce nie zmętniały oczy i żadna nie zdechła. Za to od czasu do czasu do akwarium dostają porcję żelu Aloe Vera.
    4. 3. Kotka sąsiadki

    5. Kiedy we wrześniu 2003 wróciłam znad Morza Północnego do domu, przed drzwiami siedziała kotka mojej sąsiadki. Przestraszyłam się, ponieważ bardzo źle wyglądała. Była całkowicie wychudzona, jej matowa, nastroszona sierść przypominała siano, a oczy były w połowie zasłonięte czymś czarnym. Kotka nie mogła być słaba ze starości, bo miała dopiero siedem lat. Przez cały czas miała robaki, gdyż przebywała ciągle na dworze. Pękało mi serce!! Ponieważ sąsiadka żyje ze swojej małej emerytury, a ja jestem fanką żelu Aloe Vera, postanowiłam coś zrobić. Kotka piła tylko deszczówkę, więc podawanie wraz z wodą odpadało. Kupiłam więc karmę w puszkach i codziennie dawałam jej 1 łyżkę żelu Aloe Vera wymieszaną z 2 łyżkami karmy. Po prawie 2 tygodniach, inna sąsiadka spytała się mojej sąsiadki, co zrobiła z kotem, że znowu dobrze wygląda. Odpowiedziała, że nic, chciała iść do weterynarza, ale był na urlopie. Kotka znowu przybrała na wadze, miała gładką, lśniącą sierść i prawie nie liniała. Oczy nie były całkiem w porządku, ale wyglądały znacznie lepiej. Od końca listopada kotka jest taka jak dawniej. Zielone oczy znowu są błyszczące, sierść jest całkiem miękka i lśniąca, a samopoczucie jest świetne. Mogłam pomóc swojej sąsiadce i jej kotce i jestem zadowolona ze swojego dobrego uczynku!
    6. Mam nadzieję, że będę mogła pomóc jeszcze wielu ludziom oraz czworonogom z żelem Aloe Vera!

    Jesteburg,05.12.2003 do góry
  • Wypadanie sierści & roztocza

    Chciałabym krótko przedstawić swoje doświadczenie z naszymi kotami.

    Nasz kocur Micky ma 14 lat. Kiedy miał 9 miesięcy, został wykastrowany. Od tego czasu bardzo mocno linieje i to niezależnie od pory roku. W ciągu ostatnich tygodni dawałam mu aloes do wody do picia i od tego czasu wypadanie sierści znacznie się zmniejszyło.

    Nasza kotka Biene ma około 8 lat, od około 4 lat zawsze na wiosnę łapie roztocza, które siedzą pod skórą i powodują świąd, czasami tak silny, że kotka cały czas się drapie i sierść wychodzi jej garściami. Potem te miejsca są zaognione i zaczynają się sączyć. To oznacza wizytę u weterynarza raz w tygodniu i zastrzyki przeciw tym pasożytom oraz antybiotyki

    Tym razem podawałam jej aloes po pierwsze bezpośrednio na sierść i dotknięte chorobą miejsca na ciele, a poza tym pije wodę z aloesem tak jak nasz Micky. Od tej pory jej futro jest znowu w porządku.

    do góry
  • Robaki

    Gisela i Herman

    Relacja z doświadczenia o działaniu Aloe Vera w przypadku zastosowania u kocura

    Kocur przyszedł na świat w maju 2003 i we wrześniu był bardzo zarobaczony, weterynarz przepisał mu środek na odrobaczenie. Z upływem czasu kocur coraz bardziej słabł i tracił coraz bardziej witalność, aż weterynarz chciał uwolnić go od cierpień (uśpić). Postanowiliśmy wtedy zasięgnąć rady naszych specjalistów leczących zwierzęta metodami niekonwencjonalnymi. Polecili nam żel Aloe Vera i powiedzieli, że jeśli nazajutrz nie nastąpi poprawa, to będziemy musieli raczej oddać zwierzę do uśpienia. Podawaliśmy żel kocurowi wielokrotnie za pomocą strzykawki do pyszczka. Następnego dnia nastąpiła niewiarygodna poprawa ogólnego samopoczucia! Kocurowi bardzo smakował żel, bo zawsze wskakiwał na zlewozmywak, gdzie leżała strzykawka i ssał ją jak szalony! W ciągu paru dni kocur całkowicie doszedł do siebie. Do końca listopada dalej dawaliśmy mu aloes. Około tydzień później kocur złapał koci katar, potem znowu podawaliśmy mu aloes i niesłychane, po kilku dniach kocur zupełnie odzyskał siły. Wtedy postanowiliśmy zawsze dawać mu żel Aloe Vera!!!

    do góry
  • Rany

    Moje doświadczenia z Aloe Vera u zwierząt!

    Zebrałam już bardzo wiele doświadczeń związanych ze stosowaniem żelu Aloe Vera. Ponieważ działanie jest jedyne w swoim rodzaju.

    Ponadto sierść jest bardzo zdrowa, gęstsza i wspaniale lśni.

    Od tej pory każdemu właścicielowi kota polecam ten świetny produkt do zewnętrznej pielęgnacji sierści i mam pozytywne informacje, że również u innych kotów wykazuje bardzo pozytywne działanie.

    Münster, 08.12.2003 do góry
  • Kleszcze

    Moje doświadczenia z Aloe Vera u zwierząt!

    Zebrałam już bardzo wiele doświadczeń związanych ze stosowaniem żelu Aloe Vera. Ponieważ działanie jest jedyne w swoim rodzaju.

    Ponadto sierść jest bardzo zdrowa, gęstsza i wspaniale lśni.

    Od tej pory każdemu właścicielowi kota polecam ten świetny produkt do zewnętrznej pielęgnacji sierści i mam pozytywne informacje, że również u innych kotów wykazuje bardzo pozytywne działanie.

    Münster, 08.12.2003 do góry
  • Grzybica / Letnia egzema

    Edgar O.

    Zastosowanie u konia.

    Na wiosnę 2003 mój 11-letni wałach nabawił się grzybicy (dermatomikozy). Objawiała się ona w ten sposób, że koń tracił kłęby garściami (o średnicy ok. 3-4 cm) aż do gołej skóry.

    Miejscami najbardziej dotkniętymi tym problemem były boki, grzbiet, pierś oraz dolne partie szyi. Jednocześnie koń od pewnego czasu zmagał się z pewnego rodzaju (letnią) egzemą.

    Czasami ocierał sobie skórę po wierzchniej stronie nasady ogona. Dolna strona nasady ogona była pokryta jasną warstwą łuszczącej się skóry. W porozumieniu z weterynarzem rozpocząłem następującą kurację:

    2 razy w tygodniu:

    dokładne oczyszczanie sierści i ogona szamponem Aloe Vera

    Codziennie:

    - Spryskiwanie dotkniętych chorobą miejsc (sierść i nasada ogona) sprayem Aloe Vera

    - Smarowanie kremem z żelem Aloe Vera miejsc dotkniętych grzybicą (wielkości dłoni).

    - Smarowanie całej nasady ogona (szczególnie dolnej strony) aloesowym kremem z propolisem

    - Rano około 150-200 ml żelu aloesowego jako dodatek do karmy

    Sukces w leczeniu nastąpił po około 3 tygodniach:

    - Na nasadzie ogona przestał się tworzyć łupież (zwierzę już się nie drapie).

    - Grzybica skóry zupełnie zniknęła

    - Sierść w dotkniętych chorobą miejscach oraz ogon całkowicie odrosły.

    Aby zapobiec ponownemu wystąpieniu objawów, sierść i ogon będą oczyszczane raz w tygodniu szamponem Aloe Vera, a następnie spryskiwane sprayem Aloe Vera. W czasie linienia zalecane jest dodawanie żelu Aloe Vera do karmy.

    12.11.03 do góry
  • Kolki

    Ulrike B.

    Zastosowanie u konia „Rosalie“

    Od kilku lat nasza klacz Rosalie cierpi na ciągle powtarzające się ataki kolki. Ma wzdęty brzuch, nie może się załatwić, leży w boksie, przewraca się w słomie i kopie kopytami.

    Stosowanie:

    3 x dziennie 100 ml nierozcieńczonego soku aloesowego podawano Rosalie za pomocą strzykawki. Już po krótkim czasie nastąpiło polepszenie.

    Czas stosowania 3-5 dni. W przypadku napięć posmarować grzbiet konia mleczkiem rozgrzewającym, wmasować okrężnymi ruchami i następnie utrzymywać w cieple.

    do góry
  • Zaropiałe i łzawiące oczy / gruda / rany szarpane

    Martina A.

    Doświadczenie z produktami Aloe vera stosowanymi u koni

    Prowadzę stajnię dla ok. 40 koni, które biorą udział w turniejach oraz szkoleniu, dlatego mogłam zastosować produkty Aloe Vera przy różnych schorzeniach lub zranieniach.

    Trzyletni koń miał całkowicie zaropiałe i łzawiące oczy, gdy wrócił z łąki do naszej stajni. Przez trzy dni rano, w południe i wieczorem spryskiwałam małą gąbkę sprayem Aloe Vera z esencjami ziołowymi i przecierałam nią oczy. Oczy były zupełnie w porządku, nie było już stanu zapalnego, łzawienia oczu, a powieki nie były sklejone.

    W maju tego roku czteroletni koń po kopnięciu w klatkę piersiową miał ranę szarpaną wielkości 4 x 5 cm. W tym czasie mieliśmy właśnie temperatury około 30 stopni i wszystkie muchy i owady zrobiły „nalot” na ranę. Weterynarz powiedział mi przez telefon, że nie ma czasu zszyć tej rany, chyba że koń mógłby się przez nią wykrwawić, więc musiałam coś zrobić. W tym dniu co 2-3 godziny spryskiwałam ranę sprayem Aloe Vera i parę minut później wcierałam krem Aloe Vera w ranę.

    Następnego dnia byłam bardzo zdumiona. Nie było widać zupełnie żadnego stanu zapalnego (mimo much i zabrudzenia, ponieważ rana nie była przykryta opatrunkiem). Odwołałam wizytę weterynarza i w ciągu kolejnych 5 dni trzy razy dziennie opatrywałam ranę, tak jak w dniu zranienia. Szóstego dnia nie można było już otworzyć rany i po 11 dniach nie widać już było zranienia. Nie pozostała nawet blizna. W ciągu ostatnich 6 dni stosowałam tylko spray Aloe Vera.

    Kucyk z bardzo ciężką egzemą letnią przyszedł do nas w czerwcu na szkolenie. Jego grzywa była zdrapana, z krwią i strupami. Ogon również był zadrapany, jednak nie krwawił. Na początku dwa razy dziennie myłam grzywę i ogon wodą z mydłem Aloe Vera, a następnie spryskiwałam sprayem Aloe Vera. Po krótkim czasie działania smarowałam krwawiące miejsca i strupy kremem Aloe Vera. Po około tygodniu mogłam zmniejszyć częstotliwość do 1 x dziennie, a po około 2 tygodniach do 3 x tygodniowo. Po 4 tygodniach egzema całkowicie ustąpiła i na grzywie znów pojawiła się „mała szczecina”. W tym czasie kucyk był rano lub wieczorem przez parę godzin na łące. Przebywał łącznie przez 3 miesiące w naszej stajni. Egzema letnia już się nie pojawiła. W ciągu tego okresu co pewien czas spryskiwałam grzbiet grzywy i nasadę ogona sprayem Aloe Vera, a do mycia używałam zawsze mydła Aloe Vera.

    Dwa konie z mojej szkółki jeździeckiej mają „otwarte kłęby”, jeśli jeźdzcy omyłkowo założą złe siodło. Z powodu tego zranienia te konie musiały zawsze mieć 2-tygodniową przerwę.

    Teraz spryskuję kłąb sprayem Aloe Vera i następnie wcieram krem z żelu aloesowego. Przy stosowaniu 2 razy dziennie w ciągu dwóch pierwszych dni, konie mogą być ujeżdżane już na trzeci dzień. Pod siodła kładę tylko baranie futro, aby zapobiec ponownemu obtarciu kłębu, ponieważ początkowo brak jeszcze włosów.

    W tym roku do stajni przyszedł koń z silną grudą w zgięciach wszystkich czterech pęcin. Z doświadczenia wiadomo, że leczenie trwa co najmniej 4 tygodnie, aż nogi są znowu całkowicie w porządku. Poza tym jest to również kosztowne. Po konsultacji z właścicielem konia – zrezygnowałam z weterynarza i dwa razy dziennie przemywałam grudę ciepłymi mydlinami Aloe Vera, następnie tylko lekko wycierałam suchym ręcznikiem, spryskiwałam sprayem Aloe Vera i po chwili smarowałam kremem z żelu aloesowego. Po 10 dniach prawie nie było już widać grudy i nogi nie były już opuchnięte ani nie miały stanów zapalnych.

    Po około 14 dniach wszystko całkowicie się zagoiło. Pod koniec września tego roku na łące dwuletni koń poważnie zranił się w zgięciu pęciny prawej, przedniej nogi. Przez 5 tygodni lekarz weterynarii opatrywał ranę trzy razy w tygodniu. Zamiast się goić, mimo obiecującej kuracji, z tygodnia na tydzień tworzyło się coraz więcej tzw. „dzikiego mięsa”. Również dlatego, ponieważ koń zamiast spokojnie stać w boksie szalał i wchodził z tą nogą do wodopoju i koryta. Po tych 5 tygodniach postanowiłam nie ponosić już kosztów na wizyty weterynarza. Spryskiwałam tylko ranę trzy razy dziennie sprayem Aloe Vera i po krótkim czasie smarowałam kremem z żelu Aloe Vera.

    Koń w dalszym ciągu skakał i rana krwawiła. „Dzikie mięso” już po tygodniu całkowicie się zmniejszyło. W ciągu tych trzech tygodni kuracji aloesem duża, rozrastająca się rana zmieniła się w małą, niepozorną ranę. Jestem całkowicie pewna, że w czasie adwentu nie było już widać tego zranienia. Jestem absolutnie przekonana o leczniczej sile rośliny Aloe Vera, również dzięki temu, że bardzo pomogła mi też osobiście.

    18.11.03 do góry
  • Otwarte rany

    Kornelia B

    Doświadczenie z produktami Aloe vera stosowanych u koni

    Chciałabym tutaj opowiedzieć o pozytywnym działaniu żelu Aloe Vera stosowanego zewnętrznie u mojego konia.

    Latem 2002, podczas transportu mojego konia Smoky w przyczepie dla koni, obtarł sobie część nasady ogona. Natychmiast opatrzyliśmy ranę żelem Aloe Vera. Rana goiła się bardzo szybko i włosy ogona szybko odrosły.

    Dzisiaj często używam sprayu Aloe Vera przy małych ranach lub do pielęgnacji. Latem 2003 miałam okazję odkryć działanie chroniące przed pasożytami. Spryskałam konie z jednej strony powszechnym na rynku sprayem odstraszającym muchy, a drugą stronę sprayem Aloe Vera.

    Po obu stronach konia można było znaleźć tak samo mało gzów. Ponieważ ja sama też stosuję spray Aloe vera, muchy w znacznym stopniu mnie unikają.

    November 2003 do góry
  • Świerzb

    Alke B.

    Opiekuję się około 28-letnim wałachem rasy kuc New Forrest, który cierpi na ciężki świerzb. Oznacza to, że całkowicie ściera sobie futro i długie włosy na grzywie i na grzbiecie. Drapie się tak długo, aż powstają otwarte/krwawiące miejsca (podobnie jak w przypadku atopowego zapalenia skóry u ludzi).

    Dodatkowo kuc przyzwyczaił się, żeby uciekać przed meszkami, które najwyraźniej powodują świąd (jednak jest to także być może uwarunkowane psychicznie, nie wykazano tego), przez co wczesnym rankiem i wieczorem jest ciągle w ruchu (kręci się w koło) i w ten sposób nie może dobrze się najeść ani wypocząć.

    Ponieważ te objawy oczywiście mają duży wpływ na ogólny stan kucyka, wypróbowaliśmy już różnych środków i sposobów. Jednak obojętnie czy próbowaliśmy środków pod nadzorem weterynarza czy za namową innych właścicieli koni, jeśli w ogóle pomagały, to tylko na bardzo krótki czas. Zwłaszcza na bieganie nie było lekarstwa.

    W tym roku usłyszałam o działaniu aloesu i postanowiłam jeszcze raz spróbować. Spryskiwałam wałacha raz dziennie sprayem Aloe Vera na dużej powierzchni ciała i trochę wcierałam w sierść. W ciągu 3 tygodni na otwartych miejscach pojawiła się skóra. Jednak takie działanie miały także inne środki.

    Prawdziwe zaskoczenie pojawiło się, gdy w dalszym ciągu raz dziennie używałam sprayu Aloe Vera: mniej więcej w ciągu kolejnego tygodnia na łysej skórze zaczęła rosnąć sierść, której wałach sobie nie zdrapywał!!! Według moich obserwacji również mniej biegał i był trochę spokojnejszy, dzięki czemu ogólny stan zdrowia/wygląd wyraźnie się poprawiły. Od momentu zastosowania sprayu Aloe Vera kucyk już się nie drapał, odrastająca sierść jest mocna i błyszcząca, a kucyk wygląda na bardziej zadowolonego.

    To działanie utrzymało się także po odstawieniu sprayu na początku jesieni. Jestem absolutnie zachwycona działaniem sprayu Aloe Vera, dlatego w przyszłym roku będę go stosowała już od wiosny, żeby u wałacha nie pojawiło się swędzenie, drapanie i bieganie w kółko.

    do góry
  • Witalność

    Martina A.

    Relacja po zastosowaniu aloesu u rasowych gołębi

    Od 1975 roku aktywnie hoduję rasowe gołębie i obecnie jestem niemiecką mistrzynią w hodowli nadreńskich klakierów kołujących w Zrzeszeniu Niemieckich Hodowców Gołębi Rasowych. Tylko z powodów zawodowych musiałam na parę lat zrezygnować z tego pięknego hobby.

    W ciągu tych lat wypróbowałam niezliczone leki i dodatki dla wsparcia witalności i zdrowia moich gołębi podczas wyczerpującego sezonu rozrodczego i wystawowego. Gdy na początku tego roku radzono mi, żeby wypróbować aloes, byłam nastawiona sceptycznie, ponieważ sądziłam, że w międzyczasie znalazłam właściwe, choć drogie połączenie dodatków do paszy.

    Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona zupełną akceptacją żelu Aloe Vera jako dodatku do wody do picia, ponieważ gołębie są pod tym względem bardzo wybredne. Po regularnym stosowaniu okazało się, że mogę zrezygnować z wszelkich innych, dotychczasowych dodatków do zbilansowanej mieszanki paszowej. Tym samym stosowanie żelu aloesowego jest dla mnie znacznie korzystniejsze cenowo.

    Moje gołębie są witalne, płodne i sprawne. Upierzenie jest sprężyste i błyszczące. Wodopój jest wolny od pozostałości. Krótko mówiąc, jestem zachwycona. Moją opinię potwierdziło w międzyczasie wielu hodowców rasowych gołębi, którzy kierując się moimi doświadczeniami również wypróbowali żel aloesowy u swoich zwierząt.

    28.10.03 do góry